top of page
  • Facebook
  • Instagram

Czy pisarz musi być obecny w mediach społecznościowych?


Pożegnałam się kilka dni temu z moim pisarskim kontem na Instagramie. Nie palę tego mostu. Nie wykluczam, że kiedyś wrócę. Ale chwilowo nie zamierzam tam zaglądać ani nic publikować.


Żegnaj Instagramie


Przez trzy lata obecności na Instagramie nie udało mi się zebrać nawet trzystu obserwujących. Nie zamierzam uskarżać się na algorytm. Po prostu to, co miałam do zaoferowania, mało kogo interesowało. Tak myślę. Nie umiem też tą drogą dotrzeć do moich Czytelników. Znamienne jest to, że (nieliczne) komentarze, które pojawiły się pod moim „pożegnalnym” postem, pochodzą tylko od innych pisarzy.


Dzieliłam się na Instagramie moimi lekturami, kulisami pisania, okruchami mojej brukselskiej codzienności. Tak jak umiałam. Moje zdjęcia były raz lepsze, raz gorsze. Nie jestem i nie zamierzam być posiadaczką drogiego telefonu z super-aparatem. Kilka razy, od życzliwego doradcy usłyszałam, że powinnam takowy nabyć po to właśnie by robić lepsze zdjęcia na Instagrama. Czy to jest normalne? Nie w moim świecie.


Nie próbowałam kręcić rolek, na których tańczę z moją książką, robię głupie miny albo wygłaszam kontrowersyjne opinie. Być może zwiększyłoby to moje marne zasięgi? A może nie? Wątpię jednak, czy pomogłoby mi trafić do Czytelników. Przede wszystkim nie byłoby jednak to zgodne ze mną. I bez wątpienia przekroczyłoby moją granicę obciachu.


To zdjęcie tancerki Ireny Paetzówny ukazało się w "Światowidzie" w 1935 r. Zachwyca mnie jej strój, poza, odwaga.  Dwudziestolecie międzywojenne bardzo działa na moją wyobraźnię, z łatwością więc mogę sobie zwizualizować siebie na podobnej fotografii sytuacyjnej z moją książką w prawej dłoni Może takie zdjęcie pomogłoby moim Instagramowym zasięgom? Niestety,  tego się nie dowiemy ;)
To zdjęcie tancerki Ireny Paetzówny ukazało się w "Światowidzie" w 1935 r. Zachwyca mnie jej strój, poza, odwaga. Dwudziestolecie międzywojenne bardzo działa na moją wyobraźnię, z łatwością więc mogę sobie zwizualizować siebie na podobnej fotografii sytuacyjnej z moją książką w prawej dłoni Może takie zdjęcie pomogłoby moim Instagramowym zasięgom? Niestety, tego się nie dowiemy ;)

I jeszcze jedna ważna kwestia: czas! Zrobienie jednej karuzeli na Instagrama (pod którą pojawiało się zero komentarzy) zajmowało mi 2–4 godziny. Nie stać mnie na taki wydatek. Czas to nasz najcenniejszy zasób. Nieodnawialny. I to był główny, choć nie jedyny, powód mojego rozstania z Instagramem.


Czy poniosłam na tym polu porażkę? Może. Nie winię za nią algorytmu, ale nie winię też siebie.


Czy pisarz musi być obecny w mediach społecznościowych?


Oczywiście, że nie.


Ale moim zdaniem warto tam być. Tylko trzeba wybrać medium, które nam służy. Dla mnie ważna jest rozmowa. Lubię Facebooka, na którym odnaleźli mnie Czytelnicy moich książek. I mimo że społeczność, którą tam zgromadziłam, jest mniejsza niż ta na Instagramie, to widzę po komentarzach i reakcjach, że to tam toczy się rozmowa na temat moich książek. To tam dostaję informację zwrotną i słowa wsparcia. Dlatego tam zostaję.

Komentarze


Zapisz się na mój newsletter
Pisarski Sekretnik

© 2026 by Maja van Straaten

bottom of page